Nadzieja

Kiedy byłaś chora pomimo złych informacji zawsze do samego końca nosiłam w sercu nadzieję że jakimś cudem zostaniesz uzdrowiona i zostaniesz z nami. Teraz kiedy Ciebie nie ma odczuwam inny rodzaj nadziei że spotkamy się w niebie. To pozwala mi jakoś żyć i daje mi właśnie wiarę i miłość.  Bo właśnie nadzieja pozwala nam to odczuwać. Tak jak jest to napisane w poniższym opowiadaniu.

Cztery świece

Cztery świece spokojnie płonęły Było tak cicho,że słychać było jak ze sobą rozmawiały. Pierwsza powiedziała- ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić.  Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć . I płomień tej świecy zgasł. Druga – ja jestem WIARA . Niestety nie jestem nikomu potrzebna,  ludzie nie chcą o mnie wiedzieć,  nie ma sensu, żebym dalej płonęła ledwie to powiedziała,  lekki powiew wiatru zgasil ją. Trzecia- ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć.  Nienawidzą  najbardziej tych, których kochają- swoich bliskich.  I nie czekając długo i ta świeca zgasła . Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczylo trzy zgasłe świece . Przestraszone zawołało . Co robicie? Musicie płonąć. Boję się ciemności.  I zaplakalo. Wzruszona czwarta świeca powiedziała.  Nie bój się. Dopóki ja płone możemy zapalić tamte świece.  Ja jestem NADZIEJA.  Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma , dziecko wzięło świece i zapalilo pozostałe świece.

Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie NADZIEJA  i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem,  gotowym swoją NADZIEJĄ zawsze rozpalić Wiarę,  Pokój i Miłość.

 

Trudne życie

„Nie sztuką jest przejść przez życie gdy wszystko sprzyja. Sztuką jest iść przed siebie i nie ugiac się nawet jeśli ciągle jest pod wiatr”

Coś w tym jest. Oliwko Twoja choroba odmieniła moje myślenie i moje priorytety.  A Twoja śmierć odmieniła całe moje życie.

Spełnienie

Chciałam Tobie Boże podziękować Ty naprawdę działasz w życiu każdego człowieka.  Mogę chodzić do szkoły która robi na mnie coraz wieksze wrażenie.  Mogę prowadzić wspólnotę. I zawsze wszystko jest tak poukładane że mogę to podzielić z obowiązkami wobec rodziny. Cierpliwie czekam na rozwinięcie się wspólnoty. Bo Ty wiesz w którym momencie ma ona działać. Bo wiem że to co robisz to jest twój plan wobec mnie . Wspaniały plan ułożony z miłością do mnie.

Zniecierpliwienie

Wczoraj odbyło się drugie spotkanie naszej wspólnoty po stracie dziecka liczyłam że choć jedna nowa mama się pojawi. Niestety nikogo nowego nie było.  Zastanawiam się co jest przyczyną czy rodzice potrzebują więcej czasu aby się przemoc . A może jestem zbyt niecierpliwa.

Zatrzymaj się

Siedząc dzisiaj i odpoczywając po wczorajszych zajęciach w szkole pomyślałam sobie, że będę miała mniej czasu na rozmyślania tak jak to było wcześniej. I tak w pewnym momencie zrobiło mi się smutno. Przyszła mi nawet myśl że zaniedbam Ciebie Boże. Ale tak pomyślałam,  że Ty jesteś wszędzie i zawsze mogę pamiętać o tobie na codzień. Będę o tobie pamiętała bo życie z Tobą jest piękne. I ku przestrodze przytoczę opowieść o tym że warto się zatrzymać w natłoku spraw, obowiązków i codzienności.

Pewien bogaty człowiek,  postanowił odebrać siebie życie, ponieważ stwierdził, że już dłużej nie może tak szybko żyć. Wiecznie tylko praca w domu stał się gościem. Ale z drugiej strony nie potrafił się z tej matni wyzwolić . Ten stan spowodował, że nie widział innej możliwości,  jak tylko się wysiąść z tego pociągu,  jakim jest życie. Jak postanowił tak też szukał okazji do zrealizowania swego pomysłu.  Tak się jednak złożyło, że spotkał swego znajomego z wojska. Bardzo się ucieszył na spotkanie. W czasie rozmowy nasz bohater zwierzyl się ze swojego postanowienia. Wtedy to znajomy z wojska zaprosił go do siebie. Z początkowymi oporami, ale jednak zdecydował się. Że znajomym udał się do jego domu. Było dla niego wielkim zaskoczeniem, że ów znajomy to zakonnik a domem jego jest klasztor. Wtedy przypomniał sobie, że już dawno nie był w kościele, już dawno nie modlił się bo zawsze mówił nie mam czasu. Zakonnik zaprowadził bogatego człowieka do celi powiedział mu, że może być tu tak długo jak zechce, aby swe postanowienie jeszcze raz przemyślał. Bogaty człowiek spytał się czy może wykonać jeszcze parę telefonów do swoich firm, na co zakonnik mu odparł: przecież chcesz się zabić to po co się jeszcze martwisz o firmę zostaw to. I odszedł. Bogaty człowiek usiadł na łóżku w swojej celi i zaczął wzrokiem wodzic po skromnym wystroju. I rozmyślal o życiu, o rodzinie, o czasie, o przyjaciołach, o śmierci,  o Bogu,  o radości, o szczęściu, o miłości, o…

Minęły cztery tygodnie ubogi człowiek ,ale radosny przychodzi do zakonnika i mówi mu dziękuję Ci, żeś mnie tu przeprowadził to był piękny czas. Czas zatrzymania. Czas w którym odkryłem, że jestem człowiekiem, ale że nie zawsze potrafiłem zachować się jak człowiek. Był to czas, który pozwolił mi zrozumieć że nie wszystko zależy ode mnie i nie ja o wszystkim decyduje. Czas w którym zrozumiałem, że jedno, o co w życiu chodzi to MIŁOŚĆ. A ja o tym zapomniałem i to zapomnienie kosztowało by mnie wieczne zapomnienie.

A czy Ty nie myślisz się zatrzymać i na nowo zobaczyć ,że najważniejsza jest MIŁOŚĆ. BÓG JEST MIŁOŚCIĄ.

 

 

Kolejne wyzwanie

Jutro przede mną kolejne nowe wyzwanie zaczynam szkołę na kierunku terapeuta zajeciowy.

Trzymaj Oliwko kciuki za mamę.

Ból po stracie

Byliśmy z chłopcami na mieście  wracając przejezdzalismy obok dworca.  Wróciły wspomnienia jak jeździliśmy do Ciebie Oliwko do szpitala. Tak bardzo to boli  że Ciebie już nie ma. Że odwiedzić Ciebie mogę tylko na cmentarzu.  A najgorsze że nie mogę Cię przytulić wziąć Ciebie na spacer . Wiem że obiecałam sobie dla Ciebie że będę silna, choć wiem że będziemy kiedyś razem,ale ta myśl nie zawsze mnie uspokaja. Dlatego w takich chwilach jeszcze bardziej proszę Ciebie i Boga o dużo dużo siły, bo ta którą mam jest za mała. Kiedyś na pomniku zobaczyłam piękną myśl  która super opisuje moje uczucia

„Jak trudno i ciężko żyć kiedy Twoje serce przestało bić ”

 

Płacz matki

Wczoraj nasza wspólnota rozpoczęła działalność.  Mamy nową mamę która trzykrotnie doświadczyła poronienia. W poniedziałek kolejne spotkanie mam nadzieję, że kolejne osoby dołączą do naszej wspólnoty. W takich chwilach również myślę o tobie.  Zastanawiam się czy jesteś szczęśliwa.  Kiedy mijam na ulicy dziewczynkę w twoim wieku, czuję ogromny smutek .Staram się żyć bo wiem, że i Ty byś tego chciała. Staram się też nie płakać, bo wiem że było by Ci z tego powodu smutno i ciężko, tak jak w opowiadaniu o synku i matce.

Pewnej kobiecie zmarł synek. Kobieta bardzo rozpoczala . Którejś nocy synek przyśnil się jej. Szedł drogą ubitą kamieniami a przed nim łąka i zieleń nadnaturalnej piękności. Dziecko dźwiga wiadro pełne wody, chce wejść na te łąkę ale co się zbliży droga wydłuża się i łąka się oddala. Dziecku chce się pić a nie może dojść do łąki i napić się wody źródlanej , ale dojść nie może.  Matka podchodzi do dziecka i mówi

Syneczku postaw wiadra i pobiegnij na łąkę i możesz napić się wody z wiadra, będzie Ci lżej.

Nie mamusiu nie mogę.  Te wiadra to nie wiadra wody to wiadra twoich łez, a jedna łza waży tyle co tysiące wiader wody.

Matka obudziła się przestała rozpaczac a pomodlila się za swojego synka. Nastepnej nocy synek znowu jej się przyśnil.  Tym razem szczęśliwy, uśmiechnięty biegał po łące, bawiąc się ze zwierzętami, a dalej stał ładny domek. Matka spytała synka czemu taka zmiana . Synek jej odpowiedział

Widzisz mamo każdy z nas popełni jakiś grzech ,choćby najmniejszy . I żeby dojść do tej łąki,  do tego domu musimy odbyć pewną drogę. Droga  ta zależy też często od naszych bliskich . Jeśli popadają w rozpacz tak jak Ty droga nasza się wydłuża . Każda łza jest ciężarem nie do zniesienia i długością nie do zmierzenia.  Każda modlitwa skraca drogę.  Gdybyś nie rozpaczala już dawno bym tu był. Musisz też wiedzieć, że często rozpacz zamyka nam na zawsze możliwość spotkania i zamieszkania razem w tym domu.

Nie zapomnę

I nawet nie chcę.  Nie zapomnę Ciebie nigdy.

Mówi się, że czas leczy rany, ale wcale tak nie jest.  Czas tylko pozwala oswoić się z cierpieniem i zagniezdza się na dnie duszy. Co prawda już tak nie boli, ból jest mniejszy , ale wystarczy jeden impuls , jedno małe uruchomienie zbioru wspomnień i znów wszystko powraca. Poza tym jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami.  Nie można go nikomu wytłumaczyć.  Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.

Zrozumieć wolę Bożą

Kiedy tracimy dziecko ,Nie jesteśmy w stanie zrozumieć planu Bożego. Czego dobrego możemy doszukać się w niezawinionej śmierci. Przeciez dla rodziców to jest największa strata. Można nawet powiedzieć,że nasze serce pękło na drobne kawałki.  I nawet czas nie jest w stanie tych kawałków posklejac. Jednak to nie nam oceniać dlaczego tak się stało, bo przecież Bóg dla każdego z nas ma plan na życie.  O tym możemy przekonać się w poniższym opowiadaniu:

Boża wola

Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyslajac nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział:

Chodź że mną a pokaże  Ci drogi Pana. Nie namyslajac się  długo poszedł za aniołem. Spotkali na drodze dwóch ludzi . Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich dobremu a anioł następnie  zaniósł do złego . Czlowiek idacy z aniołem spytal: co robisz przecież to złodziejstwo. Nie zadawaj pytan tylko chodź i patrz , a poznasz drogi Boże- odpowiedział anioł.  Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego człowieka. Gdy wyszedł z domu, anioł podpalił jego dom. Zirytowany człowiek idący z aniołem oburzyl się na niego i zaczął gasić płomień. Jednak anioł mu nie pozwolił. Jak możesz podpalac dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom nie dreczyc krzyczał człowiek. Powiedziałeś, że chcesz poznać zamysł Boga nie wtrącaj się więc tylko chodź dalej. Idąc dalej dotarli do strumienia i zatrzymali się przed kładka. Gdy zbliżył się ojciec za swoim synkiem i weszli na kładkę, anioł przewrócił kładkę tak, że ojciec z synkiem wpadli do wody . Prąd wody porwał dziecko i utopilo się.  Ojciec wyszedł z wody i zasmucony wrócił do domu. Nie tego już za wiele . Znioslem jak okradles sprawiedliwego , podpalales dom biednego człowieka, ale to że zabiłes niewinne dziecko to za dużo.  Nie jesteś żadnym aniołem tylko demonem – krzyczał człowiek zdzierajac kaptur z głowy anioła. Jestem aniołem wysłanym na ziemię przez Boga, aby wypełnić jego wolę na ziemi, a Tobie wyjaśnić jaka jest jego droga odpowiedział. Nieprawda Bóg taki nie jest . Na pewno nie kazał Ci robić tego co robisz – krzyczał dalej człowiek.  Dobrze opowiem Ci dlaczego zachowałem się właśnie tak w każdej sytuacji. Otóż w kielichu , który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Gdybym zostawił ten kielich człowiek ten otrul by się. Człowiek podstępny, który chciał otruc sprawiedliwego poniesie karę za swoje czyny. Biedny człowiek  któremu podpalilem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Człowiek, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem , był złym człowiekiem.  Nie chce znać Boga i prowadzi życie bardzo rozwiezle . Po stracie swego małego synka , który i tak znajdzie się  w niebie nawróci się do Boga i zmieni swe życie.  Tak obaj będą w niebie . Gdybym tego nie uczynił obaj zostali by potępieni . Czy te wyjaśnienia pomogły Ci zrozumieć wolę Bożą? Człowiek słuchając z zainteresowaniem opowieści anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż on sam. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne.