Śmierć z której rodzi się życie….Agnieszka Pisula mama 4 dzieci, o lekarce opowiada jej mąż.

W trakcie choroby mieliśmy mnóstwo pozytywnych znaków Bożych,  świadectw,  zapewnień,  że będzie dobrze. Mówiłem sobie , że Bóg nie może być tak wredny i perfidny, że daje nam tyle znaków,  nadziei,  a skończy sie to źle. Nie wierzyłem,  że Aga umrze.

Tuż po Wielkiejnocy na profilach znajomych i nieznajomych zobaczyliśmy posty z wyrazami współczucia po śmierci wtedy jeszcze nieznanej nam osoby. Niektórzy porównywali ją ze sw. Joanna Beretta Molla, bo tak jak ona zdecydowała się urodzić mimo choroby nowotworowej.

Abp Hoser podczas jej pogrzebu mówił,  że do końca była ufna. Umierala w opinii świętości,  choć tak trudno zrozumieć tę śmierć.

Dr Agnieszka Pisula – psychiatra, psycholog,  psychoterapeuta zmarła 27 marca 2018 w Wielki Wtorek.

Spotkaliśmy się z jej mężem dwa tygodnie po jej śmierci,  w ich domu. Oddajemy w Wasze ręce to poruszające świadectwo miłości   które sięga dalej i widzi więcej.

Jaka była Pana żona?

W zasadzie była zawsze uśmiechnięta. Ona miała taką twarz,  że wyglądała na uśmiechniętą nawet jak na mnie krzyczała. Do tego stopnia,  że musiałem się nauczyć,  kiedy jest zdenerwowana,  trochę mi to zajęło. Ten uśmiech widać w zasadzie na wszystkich jej zdjęciach.

W Internecie jest dużo opinii na temat Pana żony- nie tylko mówiących o tym, że była świetnym lekarzem czy terapeuta , ale określających ją jako ciepłą,  serdeczną,  zainteresowaną pacjentem,  wiedziała więcej niż zwykły lekarz. W domu też taka była?

Aga była psychologiem i lekarzem z dwiema specjalizacjami- psychiatra doroslych i dzieci. Miala rentgen w oczach. Często wystarczyło jej jedno spojrzenie na człowieka,  żeby powiedzieć,  jakie ma zaburzenie. Pamiętam,  kiedy miał się narodzić nasz najstarszy syn.  Adze odeszły wody, byliśmy gotowi do wyjścia. A ona kończyła jeszcze opinię o jakimś pacjencie.

Jak się Państwo dowiedzieli o diagnozie?

Aga była już w czwartej ciąży. To był miesak na płucu.

Da się przygotować na taką sytuację?

Cały czas miała nadzieję,  ale ta nadzieja była systematycznie podkopywana przez kolejne diagnozy. Zwłaszcza przez ostatni rezonans głowy gdzie wyszło 20 przerzutow . Aga miała cały czas nadzieję i normalnie żyła. Aga zawsze była pobożna osobą. To była spokojna,  pewna wiara, bez jakichś mistycznych uniesień,  ale pełna bezpiecznej pewności,  że Bóg nas kocha wysłucha że przyjmiemy to, co nam da.

Nasz młodszy  syn zapytał dlaczego Bóg chciał zabić mamę? Mam problem z wytłumaczeniem mu, że to wcale tak nie jest.

Choć moja wiara nie jest aż tak bardzo silna , jak żony.

Pan Bóg jednak w swoich planach dokonuje czegoś dobrego. Pani Agnieszka odeszła,  ale pozostawiła po sobie śliczną córeczkę Bogne.

Wczoraj kolejny 13 sty i kolejny miesiąc bez Ciebie. Tęsknię tak samo mocno jak na początku. Jutro ostatni dzień do szkoły przed wakacjami. Później więcej czasu poświęcę chlopcom żeby cieszyli się z wakacji. Jednak w wakacje nie zapomnę o Tobie. Dla Ciebie do końca życia będzie miejsce w moim sercu.

 

 

Dzień dziecka

Ten gipsowy misiu dla Ciebie skarbie. Bardzo Cię kocham i nigdy o Tobie nie zapomnę. Uściski od Twoich braciszkow.